wtorek, 27 grudnia 2011

takie cudeńko...


..sobie kupiłam tutaj. Lubię ciężką, dużą, niezbyt wysublimowaną biżuterię, mam wrażenie, że znacznie lepiej do mnie pasuje, niż eleganckie i subtelne ozdoby dla damy. A ten pierścionek kojarzy mi się z jesienią, korale są jakieś takie "jarzębinowe" ;-) Mam zamiar ożywiać nim stonowane, grafitowe lub szare ubrania. A' propos grafitowe - pewnie nie uwierzycie, ale wszystko wskazuje na to, że już niedługo będę mogła przedstawić wam coś co wyszło spod moich robótkowych drutów. Ostatnio mam szczęście do niedokończonych projektów, ale ten (puk, puk - odpukać w niemalowane) chyba jednak doczeka finału. Całość mojego pomysłu i powstaje bez dokładnego projektu, raczej organicznie, więc trudno mi w tej chwili napisać coś konkretniejszego, poza tym, że jest grafitowy, wełniany, dość długi i mam zamiar dla niego odkurzyć swoją wiedzę na temat haftowania (bardzo proste ściegi). Ostatnio oglądałam piękne zdjęcia kobiet z różnych plemion z indyjskiej prowincji Guajarat i mnie natchnęło, żeby swój sweterek ozdobić w sposób nawiązujący do ich strojów. Ale to jeszcze trochę, może przed Nowym Rokiem zdążę.

wtorek, 6 grudnia 2011

szafran, pomarańcze i czarne wiśnie...


Nie, to nie będzie przepis na jakieś smaczne danie z owoców, to opis kolorów mojego nowego stroju do tańca. Nareszcie go skończyłam. Choli, pas i wierzchnia spódnica są uszyte z jednego sari, pantalony z innego sari. Materiał to sztuczny jedwab, dobrej jakości, jest cieniutki, lejący, miękki i pięknie się układa. Dolna spódnica została uszyta z cie, niutkiej bawełny, którą przedtem pofarbowałam. Miała być klasyczną 25-jardowką (czyli spódnicą, której dolna falbana ma obwód 25 m), ale tkanina skurczyła się podczas farbowania i wyszła 20-jardowka.

Wybaczcie słabe światło oraz brak biżuterii i porządnego, scenicznego makijażu, ale mało czasu było na sesję foto ;-)W rzeczywistości kolory są bardziej nasycone i ładniejsze. Nowy strój zadebiutuje w piątek, ponieważ Ouled Nail wystąpi wtedy na III Intergacyjnym Przeglądzie Folkorystycznym (będziemy reprezentować kilka kultur na raz chyba, he, he).



sobota, 3 grudnia 2011

moja sobota wygląda tak...


A co u was na warsztacie?

Zmierzam ku szczęśliwemu (miejmy nadzieję) końcowi przygotowywania nowego kostiumu do tańca. Myślę, że pochwalę się nim w przyszłym tygodniu. Wymyślił mi się też nowy sweterek, ale przy aktualnie wiejących wiatrach zmian nie mam pojęcia, czy i kiedy powstanie.

A i jeszcze się pochwalę - do nowego kostiumu będę miała prześliczne bindi, o takie:


To duże nakleja się na "trzecie oko" na czole, te małe na skroniach. Wygrałam je w konkursie. Koleżanka, która robi te cuda ogłosiła konkurs na swoim profilu facebookowym (można go znaleźć tutaj: Tribal bindi) - na najbardziej odjazdową nazwę na te małe bindi naklejane na skronie. Zwycięzca został wyłoniony w drodze głosowania i wygrała moja propozycja: "naskrońce" ;-)