niedziela, 26 października 2014

Come out, come out, wherever you are...

Zagląda tu ktoś jeszcze? Jeśli tak, to powiem wam na ucho, że Herbimania przeszła reaktywację i do tego przeniosła się. Teraz mieszka tutaj: www.herbimania.com. Zapraszam :-)

sobota, 26 maja 2012

Owijaczek

Długo mnie nie było, bo ostatnio dużo się dzieje. W skrócie z rzeczy ważniejszych – Pulpecja ma się dobrze, tylko nie na tyle, żeby ryzykować operację. Za to Mantrze wyskoczył guzek na sutku i trzeba było go usunąć, podczas operacji wet znalazł drugi, malusieńki i profilaktycznie usunął jej całą lewą listwę mleczną (u kotów większość takich guzów, to zmiany złośliwe). Kot więc wygląda teraz, jak Frankenstein, z długą blizną, przez cały brzuch.


Mieliśmy z nią trochę przygód, ale generalnie wygląda na to, że będzie dobrze, więc chyba nie czas, żeby tu szaty rozdzierać i rozpamiętywać. Jesteśmy dobrej myśli, a Mantra najwyraźniej postanowiła szybko wyzdrowieć.

Będzie i akcent robótkowy, bo wreszcie coś mi się udało skończyć (gotowe było już po długim, majowym weekendzie, ale nie mogłam na bloga dotrzeć ;-P


Nowe dzieło to takie wyrośnięte bolerko-owijaczek. Zrobiłam je z mięciuteńkiej, milutkiej angory. Człowiek nie chce tego zdejmować z ramion, tak się błogo w nim robi – niestety teraz go nie noszę, bo angora – mimo, że cieniutka i delikatna – jest bardzo ciepła. Ale jesienią się bardzo przyda. Zwłaszcza, że ma mój ulubiony kolor.


włóczka: MarLen - angora, ok. 200 g
wzór: darmowy wzór Lion Brand
czas: ok. 14 dni
druty: 3

Bardzo spodobał mi się ten wzór, bo ostatnio mam fazę na proste formy w niecodziennych zastosowaniach. Generalnie bolerko to duży prostokąt, ledwo zeszyty i noszony w niestandardowy sposób. W moim trochę mi się nie podoba ułożenie tyłu, ale forma jest bardzo plastyczna, więc może jeszcze znajdę na nią sposób.





środa, 2 maja 2012

koci tryptyk




...ze słodką Pulpecją w roli głównej. Upały męczą, jak widać ;-) Chciałam was prosić o trzymanie kciuków za Pulpecję - byliśmy na kolejnej kontroli "nerkowej" - kreatynina trochę wyższa, ale nadal bardzo dobrze mieści się w normie, mocznik też nieco wyższy: 120 z 96, ale wetka powiedziała, że jeśli za dwa tygodnie kreatynina się utrzyma w normie, a mocznik nie będzie wysoki, to 18.05 Pulpecja idzie na zabieg usunięcia tych popsutych zębów, które podejrzewamy o sianie bakteriami na nerki i pogarszanie sytuacji. I bardzo bym chciała, żeby się wreszcie udało, bo jest to jakaś teoretyczna szansa na poprawę zdrowia Pulpecji, a może i normalizację.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Kocia niespodzianka

Lubię niespodzianki, a miłe niespodzianki od przyjaciół, to już pasjami :-) Ostatnio taką niespodziankę sprawiła mi Qd, która obdarowała mnie koszulką ozdobioną kopią jednej z moich wycinanek. A Smok dostał taką samą, tylko większą i w formie klasycznego T-shirta, ale nie lubi się pokazywać publicznie, więc muszę wystarczyć wam ja i prototyp, czyli Staszek, który nie chciał pozować do fotografii.
Koszulka jest świetna i zwiedziła już ze mną kawałek Polski. Dziękuję Qd, bardzo :-* PS: Blogger ostatnio mnie denerwuje strasznie - zarówno nowym, wybitnie nieprzyjaznym użytkownikowi interfejsem, jak i mailami, w których grozi mi, że jeśli nie przestawię logowania na maila na koncie Google, to po 30 maja stracę dostęp do swojego bloga, więc spodziewajcie się w najbliższym czasie, że Herbimania wyemigruje stąd na dobre.

piątek, 20 kwietnia 2012

jestem, a jakby mnie nie było i urocze parasolki

Dostałam duże zlecenie tłumaczeniowe, na wczoraj... do połowy maja będę więc żyć jak zombie - praca, sen, praca, ale powinno mi się to opłacić finansowo :-) Wybaczcie więc ciszę na blogu, a na weekend polecam wam przepiękny wzór wykopany na Ravelry. Bardzo żałuję, że intarsje są dla mnie wciąż czarną magią, bo marzy mi się ten szary wariant z bordowymi parasolkami - wyjątkowo uroczy :-)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Dyrdok, czyli dyktatura prostokątów


Wszystkim, którzy nie mieszkają w Pyrlandii należy się wyjaśnienie „dyrdok”, to w gwarze poznańskiej luźna, szeroka spódnica lub suknia, ale czasem termin ten rozszerzany jest na każdy luźny i dość bezkształtny ubiór. I takiego „dyrdoka” właśnie popełniłam. Z włóczki boucle kupionej na Allegro za bardzo niewygórowaną cenę. Ale nie narzekam – taka włóczka idealnie nadaje się do tego typu wzorów, coś przylegającego do ciała o jasno zdefiniowanej linii by z boucle nie wyszło.


Zasadniczo to ”dyrdok” składa się z samych prostokątów, jednego dużego z otworami na ręce i dwóch mniejszych, które tworzą rękawy, wszystko układa się dość miękko i przypadkowo i całkiem mi się podoba. Zdjęcia są „bezgłowe”, bo jakoś mało świątecznie się dziś prezentowałam ;-)


Tak się rozpędziłam z tymi prostokątami, że przy okazji uszyłam sobie poncho – ale nie ma czego pokazywać, bo to czarny prostokąt z tkaniny wełnianej ze srebrną spinką przy szyi ;-)

niedziela, 8 kwietnia 2012

uwielbiam leniwe poranki...


...gdy nigdzie nie trzeba się spieszyć i nic nie trzeba robić - zwłaszcza, że po świętach czeka mnie miesiąc bardzo intensywnej pracy i takie momenty będą należeć do rzadkości. Tymczasem skończyłam jeden dziergany projekt - muszę go zeszyć i poczekać na pogodę umożliwiającą obfocenie, ale na pewno wkrótce się pochwalę.