sobota, 11 września 2010

A perfect day

Obudziłam się z poczuciem, że to będzie naprawdę świetny dzień. Uwielbiam tę porę roku – „babie lato”. Rano świat spowijała gęsta mgła podszyta światłem i po prostu było wiadomo, że koło 10:00 ustąpi miejsca słońcu i błękitnemu niebu. Świat wyglądał na łagodny i zrelaksowany. Jest takie fajne słowo angielskie „mellow”, co można tłumaczyć, zarówno jako „dojrzały”, jak i „ciepły”, „pełny”, „miękki”, „łagodny” - ten dzień właśnie taki jest – po prostu „mellow” ;-) W głowie szumi mi delikatnie skroniowy ból i piosenka Faith No More pt. „Easy like Sunday morning”. To taki dzień, którego nie zepsują nawet drobne dolegliwości fizyczne. Z resztą zaraz łyknę kawy przegryzając ją dojrzałymi, słodkimi malinami i będzie idealnie. Będę dziś dryfować z prądem, zajmę się domem, ugotuję coś pysznego, może namówię Smoka na spacer po lesie i poszydełkuję na pewno. A’propos szydełkowania, to wiktoriański obrusik Scarabee wygląda tak:


Ma niepozaszywane nitki, nie jest nakrochmalony ani trochę, ani naciągnięty – generalnie „stan surowy otwarty” ;-) Podoba mi się kremowy odcień tych nici, są cieniutkie i dają ten efekt delikatności potrzebny przy pracach nawiązujących do stylu Irish Corchet. Wzór znalazłam w jednym z numerów nieocenionego, rosyjskiego czasopisma Duplet. Chylę czoła przed autorami tej pozycji, bo każde wydanie to nieocenione źródło wiedzy.


Obrus będzie jeszcze powstawał przez dłuższy czas, mam nadzieję, że przyszli beneficjenci mi wybaczą. Przy okazji zachciało mi się powrotu do szydełka w większej skali i mam już wybrany sweterek, który bym chciała zrobić – o taki:



Będę próbowała go odtworzyć bez wzoru, nie wygląda na przesadnie skomplikowany. Niestety zapisałam sobie tę fotkę bez informacji o źródle.

A oprócz tego marzą mi się nowe zazdrostki w kuchni i ostatnio wygrzebałam coś takiego:


Idealnie pasują do naszego kociego domu, nie uważacie? Patrząc trzeźwo, to pewnie pracy będzie na pół roku ;-)

Miłego weekendu, i żeby był bardzo „mellow” ;-))))

10 komentarzy:

CU@5 pisze...

Misternie wygląda obrusik. Bardziej lubię kremowe niż białe koronki. Szczęściara ze Scarabee! Ale do zazdrostek z kotami to chyba masz wzór? Filet idzie szybciej niż koronka, tak myślę, może mniej niż pół roku...Pozdrawiam!

Herbatka pisze...

Ja też wolę kremowe koronki, wyglądają bardziej "vintage'owo" ;-) Tak, mam wzór na te zazdrostki, inaczej bym się chyba nie porwała na ten projekt, nie mam doświadczenia w filetach.

tkaitka pisze...

Cukiereczki masz!- także do roboty. Ale piękne więc warto!

Fiubzdziu pisze...

Obrusik zapowiada się przepięknie! Dziubanie takiej misternej konstrukcji musi być ciekawym doświadczeniem własnej cierpliwości ;)

Fiubzdziu pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Brahdelt pisze...

Obrus wygląda bardzo misternie, chciałabym mieć wnętrza, do których pasują takie obrusy i firany! Na takich obrusach usadziłabym moje lalki! ^^
Moja niedziela po wczorajszym pożegnaniu gości o 3 nad ranem jest bardzo "mellow"... ~^^~

Zulka pisze...

Obrus już wygląda ślicznie, tak bardzo staroświecko. Oprócz Dupletu, róznież w Żurnale Mod są przepiękne wzory rosyjskie. A sweterek bardzo ciekawy znalazłaś. Trzymam kciuki za odtworzenie wzoru, no i za kocie zazdrostki też. Dasz radę :)

Urtica pisze...

Obrusik zapowiada się pięknie!

Amaya - Art pisze...

Ja Cię chyba ozłocę!
Od roku szukam tym zasłonek z kotami.

Herbatka pisze...

Mam rozumieć, że chcesz schemat? Napisz do mnie na maila, na jaki adres podesłać ;-)