czwartek, 23 czerwca 2011

Jak w kilka godzin zostać grecką boginią...


...a przynajmniej uszyć sobie sukienkę przypominającą nieco antyczne, greckie szatki ;-) Wszystko zaczęło się od tego, że na blogu Frankie Hearts Fashion zobaczyłam tę sukienkę. Bardzo spodobał mi się ten prosty, acz oryginalny pomysł z warkoczem zamiast ramiączka, powłóczystość sukienki i jej niewymuszona elegancja. Postanowiłam więc ją skopiować.
Za podstawę posłużył mi model 113 z Burdy nr 7/2010, wyglądający tak:


Musiałam oczywiście go przerobić - przedłużyłam go, a dekolt poprowadziłam skosem do pewnego momentu, a później jako długi pas, który przecięłam wzdłuż na 3 części. Coś w tym stylu:


Oczywiście te paseczki miały równą szerokość - wybaczcie niezbyt dobrze rysuję za pomocą programów komputerowych. Później było już prosto - wykroiłam przód i tył sukienki z mojego ślicznego dżerseju w kolorze morskiej zieleni (zakup na Allegro, chyba jakieś 20 zł kosztował). Zeszyłam boki, wykończyłam górę tyłu i dekolt (paseczki zostały, tak jak były). Później zaplotłam warkocz z pasków i przyszyłam go na tyle sukienki. Wykończyłam dół sukienki i już.




Brakowało mi jeszcze jakiegoś fajnego detalu, więc postanowiłam zrobić pasek. Posłużył mi do tego wisiorek z mojego ulubionego ostatnio howlitu, kupiony na Jarmarku Świętojańskim za 10 zł. Odczepiłam metalową zawieszkę, wycięłam z dżerseju 3 dłuuuugie pasy, każdy złożyłam na pół i przewiązałam wokół howlitowego kółka.


Później pasy zaplotłam w warkocz. Gdy miał odpowiednią długość zawiązałam go w supeł, a końce puściłam luźno, tylko na samej końcówce każdego paska zawiązałam mały supełek. Pięknie się mota i moim zdaniem dodaje sukience uroku.
Generalnie sukienka mi się bardzo podoba, tylko troszkę wąski ten warkoczyk na ramieniu wyszedł, no i dżersej przyciąga wszystkie liście i paprochy z chodnika lub drogi ;-) Muszę przyznać, że odkąd odkryłam, że szycie nie zawsze jest wielce skomplikowanym procesem, bardzo w nim zasmakowałam, bo można stworzyć coś nowego w zaledwie parę godzin. A dziś szyłam coś w klimacie indyjskim ...ale o tym później ;-)

11 komentarzy:

Świece i ogarki pisze...

Tiaaa, a gdzie mozna nabyc taka figure? niekoneicznie bardzo tanio :D

Herbatka pisze...

Na zajęciach tańca brzucha w stylu American Tribal, jak sądzę ;-)

Laura pisze...

przyszyłam i już...
ja się potnę
cudna ta sukienka :)

Agata pisze...

oczarowana jestem! Twoje sukienki są bosssskie!!

tonka pisze...

Sukienka boska :)

Brahdelt pisze...

Jestem oczarowana sukienką i tym, jak w niej wyglądasz!!! Kolor idealnym, krój boski, mam nadzieję, że wcale jej nie zdejmujesz od chwili uszycia? *^v^*

Fiubzdziu pisze...

Kobieto, nie ułatwiasz mi życia... Brak posiadania maszyny co raz bardziej mi doskwiera. Sukienka cudowna!

Artsajke pisze...

Ładnie Ci wyszła ta sukienka, świetnie na Tobie się układa i ten kolor - cudny! Mogłabyś podesłać link do tego materiału? Dzięki.
Pozdrawiam,
Artsajke
artsajke.blogspot.com

Herbatka pisze...

Niestety nie mogę, bo ten materiał to jeden z "półkowników", który przeleżał parę lat na półce po tym, jak go kupiłam na Allegro i nie pamiętam już u kogo go nabyłam :-/

Zulka pisze...

No i wyglądasz zaiste bosko :)

Aneta pisze...

Piękna sukienka:)