środa, 2 września 2009

Wziąć byka za rogi, czy zostawić bestię w spokoju?

Tak sobie myślę, za co by się zabrać drutowo, bo akurat wpadło mi kilka dni wolnego czasu. I jakoś nie mogę zdecydować, tu mi się nie chce tłumaczyć opisu z włoskiego, tam nie chce mi się wzoru do moich potrzeb przerabiać.... Jednym słowem wielkie lenistwo. A może dobrze by było dać sobie samej wielkiego kopa w tyłek i zabrać się za coś, co bardzo mi się podoba, a w czym jestem absolutną łamagą - za intarsje?
Mam w swoim archiwum zachowany opis pięknego płaszczyka, z jakiejś rosyjskiej gazetki:


Wzór, o ile pamiętam jest straaasznie stary, ale wciąż urzeka mnie jego elegancka prostota. Mam fajną włóczkę, ciemnobordową i drugą, w kolorze ecru - ładnie do siebie pasują i chyba zagrałyby w takim płaszczyku.
Intarsje od dawna mnie kuszą i od zawsze jakieś straszne kluchy mi z tego wychodzą - w każdym razie nic, czym chciałabym się pochwalić. Z drugiej strony, jeśli kiedyś w końcu nad tym nie usiądę, to nigdy się nie nauczę...
Macie jakieś porady, wskazówki, uwagi dotyczące intarsji?
Poszukałam trochę tutoriali w necie i chyba już wiem, w czym rzecz, jednak każde dobre słowo doświadczonych dziewiarek będzie bardzo mile widziane :-)

9 komentarzy:

Brahdelt pisze...

Kompletnie się nie znam na intarsji, chciałam tylko wziąć tego Twojego byka za rogi i poprzeć ideę wydziergania tego płaszcza, bo jest piękny i chcę go zobaczyć w wymienionej wersji kolorystycznej. *^v^*

Laura pisze...

Na Boga Herbi! Aż musiałam cobie wyguglować tą intarsję. Chyba nigdy mi się nawet o uszy nie obiło. Wynalazłam tylko ,że intarsja dotyczy drewna. Bądź człowiekiem i powiedz mniej więcej na czym to ma polegać w dzianinach,bo nie wiem czy dobrze się domyślam.
Płaszcz przepiękny.

Herbatka pisze...

Brahdelt, dzięki za wsparcie :-)
Lauro - intarsja (możliwe, że po prostu zapożyczyłam z angielskiego) to to samo na drutchak, co w drewnie - czyli wstawki innego koloru, wzorki takie inkrustowane. Zobacz sobie np. tutaj: http://www.purlbee.com/intarsia-knitting-tutorial/
To nie jest to samo, co żakardy, bo z tyłu nie ma przeplatanych nitek i robótka nie jest grubsza, niż zwykle.

annavilma pisze...

Absolutnie brac byka za rogi, kobieto! Ty ktora tyle cierpliwosci masz do tych cholernych azurow, ktorych ja nie cierpie, spokojnie dasz sobie rade z ta pieknie nazwana intarsja! Sluze poradami, najwazniejsza to nie dac sie zdenerwowac wiszacymi niteczkami ... :)

fanaberiapraga pisze...

U mnie to się nazywało" wzór wrabiany".W polskim intarsja rzeczywiście odnosi się do drewna.
Pokazany płaszczyk jest piękny i chyba wpasowuje się w aktualną modę. A nawet jeśli nie - wart jest zachodu.
Z własnego doświadczenia mogę podpowiedzieć,że włóczki przy takim wzorze dobrze jest wrzucić do pudełka z przykrywką i zrobić w niej tyle dziurek ile kłębków. To jeden z wzorów, gdzie trudno zapanować nad wełną plączącą się między drutami. Tu tego nie będzie dużo, ale jeśli nie masz doświadczenia, polecam tym bardziej. Połączenia między wełnami, tak zwane przejścia wymagają uwagi - najlepiej nieco podciągnąc wełnę by nie tworzyły się dziurki.Poza tym to nic trudnego.
Bierz byka za rogi!

dagny14 pisze...

Bierz byka,bo płaszczyk wart zachodu.
To jest faktycznie wzór wrabiany,jak pisze Basia;nie ma przekładanych nitek z tyłu,bo robi się z kilku kłębków.
Metoda do opanowania bez problemu- i nie taki ten diabeł straszny.

Koniecznie go zrób!

Laura pisze...

No teraz to wiem,ze wrabiany. Szczerze mówiąc myślałam ,że to rodzaj wyszywanki.
Posłuchaj Basi,bo się w nitki zaplączesz. Bo,że wydziergasz nie mam wątpliwości ;)

lazy daisy pisze...

Bierz byka za rogi. Dziewczyny Ci już poradziły i, jak Cię znam, to zrobisz to pięknie. Nawet tak baaaardzo bym się nie zdziwiła, gdybym Cię za tydzień zobaczyła w tym płaszczyku :).

mirageart pisze...

Przepiękny płaszcz! :-)