poniedziałek, 21 grudnia 2009

Pod urokiem...

No tak, jak człowiek wreszcie mógłby się czymś pochwalić, to znów zdjęć nie można robić :-/ Za oknem "na całej połaci śnieg", a z góry cały czas ktoś dosypuje nowe góry ;-) Efekt jest taki, że światło raczej szare i foty wychodzą w tym samym kolorze - no cóż, może jutro. Miałam przyjemny, pierwszy od dawna, zupełnie leniwy weekend i całą niedzielę dziergałam. Wydziergałam nowy szalik (jakieś 2,5 m), zaczęłam drutować eksperymentalną czapkę i prawie skończyłam sweterek, który "męczę" od początku listopada. To "Charm", czyli uroczy i czarowny model Kim Hargraeves z albumu Amber. Niby prosty i zupełnie bez "fajerwerków", ale właśnie ta prostota mnie ujęła:


Ma urocze rękawy i w ogóle wygląda na "najlepszego przyjaciela kobiety", w którego można się wtulić, gdy robi się chłodno. Wydłubałam rękawy (w wersji długiej), tył, przód - i się okazało, że w wersji długiej rękawy nie mają takich ślicznych kieliszkowych rozszerzeń, jak w wersji 3/4, więc muszę je spruć i zrobić od nowa, bo właśnie na tych rozszerzonych lekko rękawach mi najbardziej zależało. Kupiłam za to prześliczne guziki. Mam nadzieję, że wkrótce da się to wszystko sfocić i sami zobaczycie. A - mój "Charm" jest bordowy :-)

2 komentarze:

Brahdelt pisze...

Tak, kieliszkowe rękawy w tym sweterku to must-have! Chcę taką spódnicę. *^v^*

smutki i robótki pisze...

oj masz rację: wygląda jak najlepszy przyjaciel. Ja też chcę i może być w takim kolorze jak oryginał...