poniedziałek, 27 lipca 2009

Nitki, niteczki, supełki, igiełki...


Potwornie was zaniedbuję, wiem ;-) Niestety, choć wiele się dzieje, to efektów nadal mało, więc nie mam się czym chwalić. Weekend spędziłam w bólach twórczych, nas pasem ATS. Szydełkowałam, prułam, ponownie szydełkowałam, zeszywałam, prułam, ponownie zeszywałam. W całym domu walają się ścinki nitek, motki bawełny, szkice i próbki. Przez dwie godziny na klęczkach zeszywałam przyszpilone odpowiednio do podłogi fragmenty (nie mam odpowiedniego stołu, na którym mogłabym ułożyć projekt, a szkic i fragmenty łatwo przyszpilić do wykładziny) tylko po to, by później stwierdzić, że mi się nie podoba i pruć wszystko. W końcu udało mi się dojść do etapu, w którym zasadniczy "korpus" jest gotowy i brakuje już tylko wykończenia ("obramowania" i pomponów, lub raczej "chwostów", bo chyba będą lepiej wyglądać). Kark i ramiona bolą mnie od schylania się nad rozłożonymi na podłodze elementami, na kolanach wyszły mi siniaki, a pełni szczęścia dopełniło to, że zbyt zamaszyście ciachnęłam nożyczkami i u ciekłam sobie fragment skóry na dłoni. Prawdziwe bóle twórcze ;-P Materia jest oporna i nie chce się do końca nagiąć do mojej wyobraźni, wciąż mi się wydaje, że pas jest zbyt mało piękny... Smok twierdzi, że świruję i powinnam popracować nad zdobyciem dystansu, bo zatraciłam obiektywne spojrzenie. Może i tak. Bywa, kiedy bardzo ci zależy, a tym razem zależy mi, żeby ten pas był wyjątkowy.

4 komentarze:

sekutnica pisze...

pewnie Smok ma racje, jak Cie znam :)

Agata pisze...

Bardzo Cię podziwiam, a pas jest z pewnością wyjątkowy. :)

Brahdelt pisze...

Pokaż ten pas, na pewno jest piękny! *^v^*

Ahrana pisze...

...sądząc po elementach z poprzedniego wpisu....pas już jest piękny i wyjątkowy.
A poza tym ,pewnie na jednym nie poprzestaniesz, prawda... :)))