czwartek, 27 sierpnia 2009

W siódmym niebie, na lekkiej chmurce


Ech i już po warsztatach z Caroleną i Meghą. Na pamiątkę pozostały mi zdjęcia i certyfikat "General Skills for ATS in FCBD format". Te kilka dni to był zupełnie magiczny czas. Carolena jest dokładnie taka, jak taniec, który stworzyła - pewna siebie, choć nastawiona na współpracę z innymi, silna, lecz spokojna, skupiona, choć skora do zabawy, piękna i trudno jej nie zauważyć, choć nie zabiega o zainteresowanie innych.
Fizycznie jest dość niska i drobna, lecz energia która ją otacza jest bardzo intensywna - bije od niej spokój i jakaś taka relaksująca aura. Ucząc jest bardzo cierpliwa, otwarta na pytania, uważnie słucha swoich uczennic, uważnie je obserwuje i podsuwa dobre pomysły, zna swoją wartość, a jednocześnie jest bardzo skromna, nauczanie innych traktuje bardzo serio, co nie oznacza, że na zajęciach brakuje śmiechu, a nawet wygłupów. Jednym słowem - chyba spotkałam swoją idealną nauczycielkę :-))) Wiem już na pewno, że klasyczne belly i tribal fusion odkładam na półkę, chcę być tak dobra jak to tylko możliwe w ATS.
Poza tym, jak nie kochać kogoś, kto w przerwach między uczeniem nas tańca, robi to?


Tak, tak - kochani - dzierga - czapkę konkretnie - trzecią z rzędu konkretnie, bo jak stwierdziła "zafascynowała ją jej struktura i pragnie ją lepiej zrozumieć". Czy muszę dodawać coś więcej? ;-PP
Odpływam na razie, bo muszę z kopyta do pracy, wykończyć kolejną książkę. Później zaś robię sobie urlop po urlopie i zamierzam dziergać, bo się już stęskniłam za drutami (zabrałam nawet włóczkę do Finlandii, ale okazało się, że pomyłkowo wzięłam druty o rozmiar za duże i musiałam niestety robótkę zostawić w walizce:-/
PS: Brahdelt, niestety nie znalazłam foremek do ciasteczek w kształcie Muminków - warsztaty obywały się 20 km za miastem w leśnej głuszy, więc na zakupy mogłam się wybrać jedynie do sklepów na lotnisku w Helsinkach (które też było oddalone od centrum) i niestety aż tak szerokiego asortymentu nie mieli :-/

6 komentarzy:

Fiubzdziu pisze...

O matko! Kobieto, jak ja Ci zazdroszczę... Cieszę się, że warsztaty się udały :] Teraz musisz przyjechać do Białegostoku i nam wszytko pokazać ;)

Agata pisze...

Nie dziwię się, że jesteś w siódmym niebie. Też bym była. :)
Mam nadzieję, że będę miała okazję poznać Carolenę. A Twój opis tym bardziej do tego zachęca.

Brahdelt pisze...

No trudno, jakoś to przeboleję... *^v^* Nie po foremki tam pojechałaś! Z opisu widzę, że wyjazd był bardzo udany, może wybrałabyś się z koleżankami na występy do stolicy? ~^^~

Herbatka pisze...

Fiubździu, nie wiem, czy mnie zawieje do Białegostoku, ale jeśli będziesz w Poznaniu, to zapraszam na nasze zajęcia :-)
Agato - jeśli tylko będziesz mieć okazję - idź na warsztaty z Caroleną, naprawdę warto.
Brahdelt - niestety na razie nie mamy planów wyjazdowych, ale dam znać, gdyby się coś kroiło ;-)

Marta pisze...

Brzmi bosko, fantastycznie, że miałaś tak wyjątkową okazję! Pamiętam, że u Sharon Kihary miałaś okazję się uczyć - jeszcze Rachel Brice i możesz zacząć liczyć, jak himalaiści, koronę świata (ATS-owego :))).

Agata pisze...

Jak tylko będzie okazja, a los pozwoli to z pewnością pójdę. Przekonywać mnie nie trzeba. :)