sobota, 14 czerwca 2008

Heureka!

Udało się! Kupiłam haftki, przyszyłam i dziury zniknęły, nic się nie marszczy, haftek z zewnątrz nie widać, mogę nosić sweterek rozpięty lub zapięty :-) Tak wygląda to od wewnątrz:


Teraz wystarczy już "tylko" przerobić główki rękawów i wszyć gotowe rękawy i będzie dobrze. I powiem wam, że założyłam sobie ten Cottone dziś z rękawami luźno naciągniętymi na ręce i wygląda baaardzo kobieco. Mam ochotę zmienić sweterkowi ksywkę na "Sassy" ;-)

3 komentarze:

Fiubzdziu pisze...

tak sobie czytam o Twoich potyczkach ze sweterkiem, że i moje zaczęły się domagać przeróbek. Dziś zaczęłam ulepszanie sweterka z phildara i muszę powiedzieć, że jestem zła!

anavilma pisze...

Bardzo sprytne!
No i sweterek oczywiscie sliczny.

Brahdelt pisze...

Sprytne! ^^
Jak tak patrzę na te zgraben szydełkowe muszelki, to czuję, że zaczynam być miłośniczką wzorów szydełkowych... I po co mi to było? Mało miałam zajęć?... *^v^*