czwartek, 26 czerwca 2008

jakby nie było - paisley


Ta fotka to ze specjalną dedykacją dla Qd - wielbicielki paisley'ów :-) Kupiłam sobie na allegro piękny, indyjski szal za "całe" 42 złote polskie. Nie wiem, co to za skład, podejrzewam, że wełna z jakimś dodatkiem sztuczności, ale jest cudowny - ma 2 m długości i 70 cm szerokości, w sam raz, żeby się nim przyjemnie otulić i podziwiać te wspaniałe wzory. Też je bardzo lubię, jeszcze jeden dowód na to, że powinnam żyć w czasach secesji ;-P Nota bene - ciekawe informacje o historii i znaczeniu motywów z wzoru paisley można znaleźć tutaj.
A takie piękne szale to jest mój osobisty trik na poradzenie sobie z wymogami biznesowymi. Kiedy jeszcze musiałam się ubierać nobliwie i "dress code'owo" stosowałam tę sztuczkę namiętnie - nie miałam ochoty wydawać mnóstwa pieniędzy na nudne kostiumiki, więc inwestowałam w spodnie o klasycznym kroju, białe, dopasowane bluzki koszulowe i piękne szale. Drapowałam je malowniczo na ramionach, chusty przewiązywałam jak Meryl Streep w "Pożegnaniu z Afryką" i wyglądałam na tyle elegancko, żeby to uszło w firmie i na tyle egzotycznie, żeby nie czuć się "another brick in the wall" ;-)
Z frontu drutowego - myślę cały czas o Celtic, ale upały nie nastrajają do pracy z taką ciepłą włóczką. Za to zostało mi prawie 300 g Smyrny, którą kupiłam do Cottone i zakiełkowała we mnie pewna myśl...


Nie będę zdradzać szczegółów - projekt jest w fazie mocno pokręconych rysunków, nadałam mu już jednak "kryptonim" - Serenissima :-) Chodzi mi po głowie, ale wygląda na to, że w konkrety oblecze się dopiero po weekendzie, jako że ten zapowiada się dość aktywnie - w piątek idziemy na noc z Poznańskim Teatrem Tańca, w sobotę mamy rodzinną imprezę, a w niedzielę - Łagów wzywa :-) Obiecuję jednak, że będę wam kawałeczek po kawałeczku zdradzać, jak będzie wyglądać Serenissima.

8 komentarzy:

sekutnica pisze...

a ja dostalam sarong ... tak tylko, zeby sie pochwalic powiem :)
jeszcze nie wiem jak bede go nosic, ale ladny jest

Herbatka pisze...

a jaki kolor? a jakieś fotki pokażesz? bardzo ciekawam :-)

Brahdelt pisze...

Popieram chusty! Też tak z przyjaciółką robiłyśmy w biurze - spokojna spódnica i marynarka, a do tego codziennie inny barwny motyl na ramionach! *^^*

Kite Designer pisze...

Witam, podczytuje Twojego bloga od jakiegos czasu :-) Paisley - hmmm... podzielam zachwyt, zarywam sie wszystkimi czterema kopytami jak tylko widze cos o tym wzorze :-) No i milosc do szali podzielam caaalym sercem! Pozdrawiam, Bozena

Herbatka pisze...

pomyszkowałam na twoim blogu - mieszkasz w cudownym miejscu :-) i zazdroszczę tych koronkowych szali - ja nie mam tyle cierpliwości.

Fiubzdziu pisze...

uwielbiam te "łezki". Ostatnio znalazłam w szafie babci sukienkę w taki wzór. Coś niesamowitego!

Nie mogłam dogadać się z moim komputerem, więc komentuję Cottone/Sassy teraz: REWELACJA! wyglądasz w nim niewinnie, ale za razem niesamowicie seksownie! Nie- mąż powinien Cię teraz dobrze pilnować, bo męski trup będzie się ścielił gęsto za Tobą!

Klara pisze...

Czy ty sumienia nie masz kobieto? Skrecilo mnie natychmiast kiedy tylko rzucilam okiem na zdjecie. Slicznosci!
qd

Herbatka pisze...

Qd, ale ja przecież nie po to, żeby się znęcać ;-) Podesłałam ci coś na priva :-)
Fiubździu - z tym trupem męskim to bym nie przesadzała ;-) dzięki za komplement :-)