piątek, 13 czerwca 2008

nie umiem chować urazy...

...więc postanowiłam dać Cottone jeszcze jedną szansę. Prawie się udało ;-) Obszydełkowałam "korpus" i przyszyłam guziki:


Wygląda dość delikatnie i nawet nie miałam specjalnych problemów z podziałem oczek tak, aby "muszelki" na rogach odpowiednio sie układały - wszystko pasowało. Cottone nie był by jednak sobą, gdyby czegoś nie "wymyślił". Robótka jest tak cienka, że po dodaniu szydełkowego wykończenia cała ta szydełkowa "listwa" podwija się pod spód. Prawa część nie sprawia problemu,bo blokują ją guziki, ale lewa podwija się swobodnie i gdy założę sweterek, między guzikami robią mi się "dziury". Na zdjęciu tego nie widać, bo podpięłam lewą stronę szpilkami od spodu. Próbowałam delikatnie to rozprasować, odkształcić parą, ale nic nie pomogło. Postanowiłam więc, że od wewnętrznej strony, między guzikami przyszyję małe, białe haftki i powinno być dobrze. Taką mam przynajmniej nadzieję.
A tu zbliżenie guzików i szydełkowych "muszelek":


Światło dziś niestety nie najlepsze, bo pogoda się skiepściła - wiadomo - weekend ;-P

10 komentarzy:

sekutnica pisze...

cudne, cudne...

Bozena pisze...

Piękny :)

Co zaś dotyczy tego zawijania się, to mi się wydaję, że winne są te muszelki, które są zrobione jakby pod główną częścią i ta główna część je zawija... Tak mi wygląda z tego "bliższego" zdjęcia. Mogę się oczywiście mylić, ale na pierwszy rzut oka nic innego mi nie przychodzi do głowy.
Niech się wypowiedzą bardziej doświadczone szydełkowiczki.

opakowana pisze...

sliczny on, mimo tych wszystkich klod pod nogi...czy zamierzasz nosic cotone rozpiety czy zawsze zapiety? bo jak zapiety to moze po prostu spruc muszelki spodnie i zeszyc calosc, zostawic guziki, bo swietnie pasuja i zrobic mock fastening. ta-dam!

Brahdelt pisze...

Wygląda to ślicznie, ale skoro się zawija... Może rzeczywiście zrób z tego sweterek przez głowę, albo spruj te zawijające się muszelki i zrób je w drugą stronę, jakby to wytłumaczyć... jeżeli robiłaś je od dekoltu do dołu to może spróbuj od dołu do dekoltu, może wtedy tendecje do zawijania się zostaną jakoś zrównoważone?...

Fiubzdziu pisze...

pięknie wygląda! Niestety z szydełkowych rozwiązań jestem noga, więc nic nie podpowiem. Mam za to pytanie: jakie jest wykończenie Błękitnego Anioła? Jestem w trakcie dziergania leciutkiego, moherkowego zakładanego sweterka i nie bardzo wiem jak mam zrobić wykończenie. A to przy Twoim Błękitnym Aniele wydaje mi się idealne! moj mail: fiu-bzdziu@o2.pl

antosia pisze...

Myślę, że Opakowana ma dobry pomysł. Perełki akuratne. Jak dla mnie jest romantyczny w sam raz. W życiu nie miałam czegoś lace'owego. Zawsze podziwiam, a jak co do czego przychodzi to wybieram strukturę, albo żakard.

Herbatka pisze...

dzięki wszystkim za porady - chciałabym go nosić i tak i tak, w końcu jak coś robię, to ma być porządnie ;-) Sprucie muszelek tez nie bardzo mi się uśmiecha, bo żeby spruć te z lewej części musiałabym spruć niemal wszystko (muszelki są robione "jednym cięgiem" na około) Zakupiłam dziś białe haftki i będę kombinować, jak wyjdzie fatalnie rozważę zszycie przodu na stałe. Fiubździu - wysłałam ci maila - niestety Błękitny też ma szydełkowe wykończenie.

Fiubzdziu pisze...

Dziękuję bardzo :]
przyglądając się zdjęciom, domyśliłam się i nawet przygotowałam się na to psychicznie. Mam już szydełko czekające na swoją kolej, jak skończę rękawy, które się wleką niemiłosiernie.

Kath pisze...

Prześliczne, delikatne, romantyczne, kobiece mmmhhh, jedno mnie tylko zastanawia - jak po tych czerniach dekadenckich będziesz się czuła w tak anielskim sweterku? :)

Herbatka pisze...

hi, hi - będę dekadencka, eterycznie kobieca i niebezpiecznie niewinna, jak Dagny Juel, Alma Mahler lub inne muzy secesji ;-)))