poniedziałek, 28 kwietnia 2008

nici, kłębki i inne kocie przysmaki...

Wszystkim dziękujemy za ciepłe słowa i rady :-) Melduję posłusznie, że parafina zadziałała i kot okazał się "przelotowy", czyli odzyskałam swoje nici :-P (choć do użytku oczywiście się nie nadają ;-) Duże ufffff :-)

7 komentarzy:

jaanka pisze...

Ufff ...
Jak to dobrze że się udało :)
W tym konkretnym przypadku "przelotowość" bardzo wskazana .

Brahdelt pisze...

No, to po kłopocie! *^v^*
A tak z innej beczki - skąd Ty moja droga bierzesz te gazetki Lana Grossa? Szukałam jakiegoś dostawcy wysyłkowego, bo i te obydwa zeszyty Merino są ciekawe, i ten pierwszy Cotone, ale jakoś są tylko w Niemczech, a ja po niemiecku nie mówię...

Herbatka pisze...

ja mówię :-) a poza tym to cóż - umiejętność prowadzenia poszukiwań w sieci ;-)

Laura pisze...

Uff. To ja dopiero teraz-podobno od nici w przewodzie pokarmowym kota jest gorszy tylko tzw. włos anielski (takie cóś zwisa z choinki).Pierwsze tylko tnie jelita jak leci,drugie dodatkowo wtapia się w tkankę. Moja znajoma hoduje syberyjczyki,jeden jej zszedł z w/w powodów...
Koty i kłębki to takie oczywiste wydawać się mogło:>
Dobrze,że już po wszystkim.
Pogłaszczki dla kociaków:)

Brahdelt pisze...

No, to ja też poszukałam, i zamówiłam sobie Lanę Grossę z UK. *^v^* Pozostaję w nadziei, że niemieckie opisy robótek jakoś zrozumiem (dokombinuję). ^^

Herbatka pisze...

w razie problemów językowych z niemieckimi opisami to wiesz - polecam się :-)

Herbatka pisze...

Lauro, właśnie tego przecinania jelit się baliśmy najbardziej, ale widać Bogini czuwała tym razem ;-)