sobota, 5 lipca 2008

zgroza i celtyckie klimaty

Zrobiłam ponownie próbkę "bąbelków" z "cyraneczki" - tym razem drutami nr 4 i to chyba będzie idealny rozmiar dla tej włóczki. Wzór wreszcie wygląda przejrzyście, a sama robótka jest dostatecznie wiotka i dobrze się układa. Zdałam sobie też sprawę z tego, że to bąbelkowe bolerko to może być jeden z moich bardziej masochistycznych projektów ;-P Po pierwsze bąbelki same w sobie wystawiają cierpliwość na próbę, a wczoraj doczytałam, że robi się je na drutach na żyłce. Zgroza, zgroza ;-P Okazało się również, że oczywiście akurat nie posiadam drutów nr 4 na żyłce, a w mojej lokalnej pasmanterii mieli tylko druty nr 3,5, więc nie zacznę drutować bolerka, dopóki nie wybiorę się do miasta. Może i dobrze, bo w sumie mam trochę niezbędnych zakupów do zrobienia. Potrzebna mi włóczka ;-P
Nie śmiejcie się, chcę zrobić coś specjalnego dla nienarodzonego jeszcze Kociątka, a do tego potrzebna jest delikatna włóczka z akrylem, której nie mam. A poza tym najlepszy z niemężów zażyczył sobie sweter:-) A wszystko przez Celtica...


Nie chciałam siedzieć bezczynnie, więc zrobiłam także próbkę warkocza celticowego. Chyba zrobię sweterek właśnie z tej włóczki w kolorze naturalnej wełny - mam jej "około mnóstwo" - oczywiście upolowana na allegro, o ile pamiętam to wełna jagnięca, ale w każdym razie jest cudownie miękka. Przymierzałam się do innych włóczek (mam takie w pięknym odcieniu wina i drugą modrakową, ale na Celtica potrzeba 850 g, a one mają zwykle po 700-750 g).
Warkocz udał się bardzo ładnie, tak ładnie, że Smok stwierdził: "Fajny tribal!". No to od razu przyszedł mi do głowy pomysł na sweter dla niego. Opowiedziałam mu, co mam na myśli, a mój ukochany tylko kiwał głową z aprobatą. Jednak ponieważ Smok to gad niezwykle delikatny i wszystkie wełny "gryzą" go, to muszę dla niego zakupić coś innego, pewnie też z domieszką akrylu, żeby później moje dzieło nie leżało w szafie ;-) Czyli jest jak zwykle - tyle projektów, tak mało czasu...
PS: Celtica też się robi na drutach na żyłce - zgroza, zgroza ;-PPP
PS2: Czy ktoś może mi polecić jakąś dobrą włóczkę na Smoczy sweter? Chodzi o to, aby była mięciutka (może mieć sztuczny dodatek, nawet spory, a nawet być cała sztuczna), a przy tym na tyle gruba i mięsista, aby dobrze wyglądały zrobione nią warkocze.

4 komentarze:

edi-bk pisze...

Herbatko, mam dokładnie ten sam problem z synem i polecam włóczkę Zodiak z Polanilu. Jest to 100% akryl, ma delikatny włosek, tex 110x3 długość 303m w 100g. Ja robiłam z niej ten ogromny szal w warkocze dla klientki ( niestety nie umiem wklejać linków)i tak mi się spodobała, że zakupiłam cały kg. Robiłam na drutach 4,5. Wiem, że swego czasu była na allegro. Natomiast jest to łódzka firma (a ja mieszkam pod Łodzią) więc gdyby coś to mogę Ci kupić w dobrej cenie. Oczywiście to tylko moja propozycja. Pozdrawiam cieplutko.

Brahdelt pisze...

Polecam Merino z Inter-Foxa, robiłam sweter dla Roberta, to świetna włóczka na warkocze, 50/50 wełna z akrylem, wcale nie gryzie! *^v^*
Nie broń się przed drutami na żyłce, ja też ich kiedyś nie lubiłam, a teraz nie wyobrażam sobie dziergania na inych, szczególnie dużego ciężkiego swetra! ^^

vampiroknit pisze...

A ja polecam Polo z Opusa. Mnóstwo kolorów, 50% wełny i 50% akrylu, wełna totalnie nie wyczuwalna. Na druty 4 - 5,5. Zrobiłam z niej 2 męskie swetry i jeden dla mnie i wszystkie nadal wyglądają jak nowe (prane w pralce na programie "pranie ręczne")

Ps. próbka warkocza BOSSSKA!!

Fiubzdziu pisze...

Polecam: Merino z YarnArt (50%/50% wełny i akrylu), przyjemnie się drutuję, na druty nr 4-5,5 (moim zdaniem, producent chyba inaczej zalecał). Z akryli stanowczo odradzam "kotka", zaczęło sie mechacić już podczas dziergania. Z innymi akrylami jeszcze nie miałam do czynienia.