środa, 3 września 2008

bliźniaczki


Moje możliwości czasowe są nadal skromne, jednak staram się codziennie coś "dziubać". System dziubania przyniósł efekt w postaci ukończenia bliźniaczej połówki przodu Artemisii. Widzę ją coraz bardziej realistycznie, oby udało mi się faktycznie te wizję przekuć w czyn :-)Zdjęcie wreszcie dość wiernie oddaje kolor włóczki. Mam taki plan, żeby w weekend machnąć tył, ale nie mówicie nikomu zwłaszcza losowi, który lubi krzyżować plany ;-)

8 komentarzy:

Fiubzdziu pisze...

jestem pod wrażeniem :] bardzo mi się podobają "bliźniaczki".

Laura pisze...

Ślicznota.Kolor boski. Tylko mi powiedz,że nie przyłożyłaś się przed sfoceniem do naciągnięcia...powiedz...

Herbatka pisze...

yyy, Lauro, ale "o so chozi"? Naciągnęłam, tak w zwykły sposób, ani się nie przykładałam, ani nie "olewałam" sprawy;-) Źle wygląda?

Laura pisze...

No to jak normalnie to ok. Jesuu,wystrachałam się,że jedno trochę dłuższe jest od drugiego,no. I w życiu,ale to w życiu bym nie skrytykowała,wolałabym dzioba zamknąć.
Rany,uraziłam Cię?:(((

Herbatka pisze...

no coś ty :-) teraz dopiero widzę, że na zdjęciu jedna część jakby krótsza, poszłam, przyłożyłam jedną do drugiej - równe - może za bardzo jedną rozciągnęłam do zdjęcia? Bo walczyłam długo, żeby się jakoś mieściły w kadrze. A krytyka jest mile widziana :-)

Laura pisze...

Ale stresa złapałam...
No właśnie ta różnica mi sie na oczy rzuciła. Histeria uzasadniona,bo od piątku tłukę Manonka.O ile dół wyszedł błyskawicznie,to góra pruta dwa razy,właśnie przez zwichrowane oko.
Dobrzez ,że Kath tego nie widzi. Tyle energii na łopatologię straciła,a ja dalej byki robię:(

Herbatka pisze...

oooo to przykrość faktycznie :-/ to życzę szybkiego uporania się z oporną materią :-)

Laura pisze...

Materia w normie i nie będę jej obwiniać za własne nierozgarnięcie. Zero skupienia,zero..