wtorek, 30 września 2008

o mizianiu gliny będzie

Byłam wczoraj na drugich zajęciach z ceramiki - bardzo dobrze się na nich bawimy i są już nawet pierwsze efekty. Na razie lepimy wyłącznie przy użyciu rąk i drobnych sprzętów pomocniczych, takich jak wałki, patyczki, gąbki, kopystki do oklepywania. Wylazła na wierzch cała moja kompulsywno-obsesyjna osobowość i skłonność do natręctw - potrafię z lubością, godzinami miziać glinę w jednym miejscu, tak długo, aż powierzchnia stanie się idealnie gładka ;-P Gosh się śmieje, że w zbytni perfekcjonizm popadam, ale mi to naprawdę sprawia przyjemność. Do pracowni przyszło już koło garncarskie i gdy tylko pani Małgosia, nasza instruktorka, poradzi sobie z technikaliami będziemy mogły spróbować i tego. Niedługo pierwsze wypalanie i szkliwienie - nie mogę się doczekać. W sumie jednak lepienie z gliny to sztuka cierpliwości - lepisz, co samo w sobie trwa dłuższą chwilę, później praca schnie parę tygodni, później wypalanie trwające kilkanaście godzin i schładzanie przez kilka dni, później kolejne wypalanie ze szkliwem, kolejne chłodzenie.
Zajęcia są bardzo luźne, przychodzisz, mówisz, czego byś chciała spróbować i pani Małgosia udziela ci wskazówek - jest kopalnią wiedzy, ale i introwertyczką, więc jeśli chcemy się czegoś nauczyć trzeba uważnie słuchać instrukcji, których udziela innym, albo po prostu podejść i zapytać ją wprost - wtedy leje się nam na głowy strumień wiedzy :-)
A o to moje pierwsze w życiu dzieło garncarskie:


Miseczka jest nieduża, ma jakieś kilkanaście centymetrów średnicy, w miarę wysychania jeszcze się nieco skurczy, po wypaleniu również. Używamy gliny z domieszką gliny szamotowej, która jest łatwiejsza do formowania i mniej podatna na pękanie w czasie wypalania. Jest ciemnoszara, a po wyjęciu z pieca będzie miała kolor kremowy.


Wczoraj zrobiłam jeszcze taką figurkę kota i kubek, którego zapomniałam sfotografować. Jak widać trzymam się skromnej skali. Gosh przeprowadza odważne projekty, zrobiła uroczy (i pokaźny) imbryk/czajnik, a wczoraj lepiła coś o kryptonimie "naczynie użytkowe 2" ;-) Początkujący garncarze niestety nigdy nie wiedzą dokładnie, co wyjdzie z ich procesu twórczego - zaczynasz od kubeczka, a po skończeniu pracy wychodzi ci miska ;-)

6 komentarzy:

sekutnica pisze...

wow ....

Fiubzdziu pisze...

w kocie się zakochałam :D jest czaderski

Brahdelt pisze...

Miseczka będzie w sam raz na mleko dla kota! No, nie tego gliniastego... *^v^*

vampiroknit pisze...

No no no... kolejny talent w Tobie widze!!

anavilma pisze...

Piekne!!!
O matko, ale Ci zazdroszcze ... :)))

opakowana pisze...

Kolezanka to talenta ma w nadiarze wrecz - wez sie podziel, co???
bardzo fajnie Ci idzie!