niedziela, 22 lipca 2007

niedzielne medytacje...

Czytam w "Kuchni Leonarda da Vinci. Sekretnej historii kuchni włoskiej", pióra Dave'a De Witta, w tłumaczeniu Bożeny Jóźwiak (Agata, dzięki za polecenie tego tytułu, jest świetny!):
...W przeciwieństwie do rzekomego indywidualizmu kapitalizmu konsumenckiego, który sprowadza się do presji, żeby dotrzymać kroku innym, indywidualizm renesansu polegał na dążeniu do odrębności. Nie starano się zdobywać tego, co mają wszyscy inni, tylko wejść w posiadanie czegoś, czego nikt jeszcze nie odkrył. Nawet książki, będące jednymi z pierwszych przedmiotów produkowanych mechanicznie, drukowano tak, by sprawiały wrażenie wyjątkowych - na przykład stosując różne oprawy dla egzemplarzy z tego samego wydania.

Chyba dobrze bym się czuła w renesansie... ale pewnie wolałabym wtedy być mężczyzną ;-P

7 komentarzy:

Bozena pisze...

Mrrr... tak... też mogłabym zamieszkać w tamtych czasach :)
Nie mogę się doczekać przesyłki z tą książką ;)

A propos... ostatnio nie pamiętam gdzie przeczytałam, że niedługo według prognoz wieś praktycznie przestanie istnieć - ludzie przeniosą się do miast... a mi się marzy drewniany dom na wsi... duży sad... pasieka... ogród... wędzarnia... grządki z pomidorami... słowiki w nocy... klekot bociana... rechot żab... trajkotanie cykad... i życie, które jest very slow...

Herbatka pisze...

chyba mam kolejną siostrę :-) (soul sister znaczy się ;-P

Bozena pisze...

Jestem całkowicie ZA :)

Herbatka pisze...

no to oficjalnie mam drugą siostrę :-)

Bozena pisze...

dobrego nigdy wiele :)
Czuj się zaproszona na słuchanie słowików, cykad i żab :)

Herbatka pisze...

i vice versa, mam nadzieje, że Łagów kiedyś dojdzie do skutku ;-)

Bozena pisze...

Chcieć to móc :)
i tego się trzymajmy :)