wtorek, 11 września 2007

klątwa ostatniego motka


Prześladuje mnie chyba klątwa ostatniego motka. Podczas robienia mongolskiego sweterka zabrakło mi włóczki na wykończenie i trzeba było nieco go skrócić, żeby na górę starczyło. Przy DROPSowym to samo - musiałam zrobić rękawki 3/4 (zdjęcia będą - obiecuję). A teraz ten Phildarowy - drutował sie jak marzenie, w weekend byłam słomianą wdową, więc miałam nieco czasu i powstał cały tył, cały przód i połowę jednego rękawa. I wtedy właśnie zauważyłam, że w życiu nie starczy mi włóczki na wykończenie ;-PP Jednak po głębszym zastanowieniu stwierdziłam także, że użyłam zdecydowanie zbyt cienkich drutów (4,5) i robótka jest bardzo ścisła i mało elastyczna. Metodą prób i błędów ustaliłam, że druty nr 7 dają wreszcie miękką dzianinę i oszczędza włóczkę. Wszystko pięknie, ale oznaczało to także, że muszę spruć wszystko, co dotychczas zrobiłam i zacząć od nowa ;-PP Całe szczęście, że robótka idzie naprawdę szybko - mam już nowe rękawy i połowę tyłu i wygląda na to, że może wystarczy włóczki na cały sweter.
A dlaczego fotka przedstawia Pulpecję, a nie robótkę ? - bo musiałam popatrzeć na coś niefrustrującego ;-PP

Brak komentarzy: