sobota, 13 grudnia 2008

Salam alejkum i do przodu ;-)

Nie rozpieszczam was w tym tygodniu postami o robótkach, o nie - a wszystko dlatego, że postępów praktycznie brak. Nie mam czasu - nawarstwiła się praca i czynności poboczne, w tym moje "ulubione" wizyty u lekarza i w urzędach różnej maści, czyli absolutne pożeracze czasu. Niby mogłabym dziergać w kolejkach, ale jakoś wolę wziąć książkę. Celtic czeka więc na lepsze czasy. Skroiłam haremki i nie mam kiedy ich uszyć :-/ Może dziś po południu? Są i dobre "pożeracze", np. zajęcia z tańca orientalnego :-) Sporo czasu im teraz poświęcam, a koniec grudnia i pierwszy kwartał zapowiadają się interesująco, bo oprócz zwykłych zajęć szykuje się kilka ciekawych warsztatów. Jutro za to idę na 7 godzin warsztatów z ATS i tribal fusion. Ciekawe, czy przeżyję? Byłam już na takich zajęciach, ale z tradycyjnego tańca orientalnego, z którego coś umiem, a w ATS jestem nadal bardzo początkująca... No nic, do odważnych świat należy. A w czwartek robię sobie wagary i jadę do Bydgoszczy na warsztaty z choreografii z elementami "podłogowymi" ;-) Uzbrojona w siatkarskie nakolanniki oczywiście, bo moje kolana odpowiadają na taką zniewagę siniakami utrzymującymi się miesiącami ;-P Chwilowo zaś rozpływam się nad cudowną choreografią Ansui, też "podłogową" mocno:


Inspirująca arabska muzyka w wykonaniu Orkiestry Kairskiej i hipnotyzujące wręcz ruchy Ansui - kiedyż moje ciało wydobędzie z siebie taką grację i zmysłowość? Nieprędko pewnie, ale jak już to zrobi, to będę najseksowniejszą osiemdziesięciolatką na świecie :-) Miłego weekendu.

4 komentarze:

Brahdelt pisze...

No wiesz, to zawsze pocieszające, z tą osiemdziesięciolatką! *^v^*
Czasami mi się wydaje, że trzeba było zacząć tańczyć w wieku 10 lat, żeby nabrać takiej naprawdę porządnej gracji i techniki, ech...

Herbatka pisze...

Byłaś blisko - Ansuya zaczęła się uczyć w wieku 4 lat - od mamy, która była znaną tancerką brzucha w latach 60 i 70 w USA ;-)Jak sobie to uświadamiam, to zaraz się lepiej czuję, bo to znaczy, że całkiem nieźle mi idzie, skoro ruszam się w marę skoorydnowany sposób po niecałym roku ćwiczeń ;-)

Fiubzdziu pisze...

Uwielbiam Anusyę! Mogę godzinami patrzeć jak ona się rusza! Niedawno oglądałam "Bellydance Superstars" z występu w Paryżu (chyba). I mogę ją oglądać godzinami!

Nie mogę się doczekać haremek!

Laura pisze...

I za to Cię lubię,że jesteś taka nierzeczywista. Pewnie nawet w tych urzędowych kolejkach.Przedświąteczne wariactwo, a tu proszę-taniec brzucha.I nie spodziewam się (wysłuchaj mnie Boże) wpisu o myciu okien,czy szlachtowaniu karpia,ale smaków,atmosfery i światła.A nawet bardzo Cię o taki wpis na dniach poproszę.
Mikołaj nie żyje (niestety),niech żyje Herbatka;)))