niedziela, 4 listopada 2007

prujki


Skończyłam arbuzowy Tybet, zblokowałam, zeszyłam - i klapa :-( To znaczy ogólnie kształt OK, leży ładnie, ale zapięcie za krótkie i kołnierzyk mi się nie podobał. I wczoraj dzień upłynął mi na rozpruwaniu wszystkiego - proces pracochłonny, ale skoro mam taką piękną włóczkę, to sweter też musi być bez zarzutu. A dziś nadrobiłam zaległości - zrobiłam od nowa cały przód, blokuje się i jutro pewnie będę robić drugie podejście do zszywania.
Z innych wieści - znalazłam w czeluściach szafy włóczkę, której jest na tyle dużo, że najprawdopodobniej wystarczy jej na jesienny płaszczyk z Lany Grossy. Zrobiłam już próbki, wygląda OK, więc w przyszłym tygodniu chyba zacznę go dziergać.


A przy okazji - to jest setny post na moim blogu :-)))

1 komentarz:

anavilma pisze...

Gratulki z okazji 100 posta :)
A plaszczyk jak zwykle zapowiada sie smakowicie ...